Luksusowe Gliwice dla wybranych
Przeobrażenie zabytkowych, często pofabrycznych, budynków w przestrzenne mieszkania to dla wielu architektów wymarzone zadanie. Tak też stało się w Gliwicach, gdzie na terenach po wojskach pruskich powstały lofty i domki. Kompleks nosi nazwę „Zawisza - Rezydencje".
„Lofty to przestrzeń i wolność, to wyzwanie dla nieograniczonej niczym wyobraźni" - czytamy na stronie firmy Wektor Inwestycje, inwestora gliwickich loftów. Czy jednak takich osób z wyobraźnią nie brakuje na Śląsku?
- Popyt w tej chwili jest raczej umiarkowany. Lofty to nie jest towar, o który ludzie się biją - przyznaje Marek Wójtowicz, prezes spółki Wektor Inwestycje.
Tłumaczy, że takie przestrzenie po pierwsze muszą trafić w gust, a nie każdy lubi stare wnętrza o postindustrialnym charakterze. To, że surowe, niepowtarzalne wnętrza loftów podobają się nie oznacza, że wszyscy chcieliby w nich mieszkać. Po drugie trzeba mieć pieniądze. Metr mieszkania w dawnym spichlerzu to koszt około 5 tys. zł, jednak najmniejsza powierzchnia ma ponad 80 metrów.
- Gdybyśmy sprzedawali lofty mające 40-50 metrów, cieszyłyby się znacznie większym powodzeniem - stwierdza Wójtowicz.
O wyborze bardziej tradycyjnego wnętrza przesądza też czasem zmysł praktyczny przyszłych właścicieli: loft najczęściej nie jest wygodną przestrzenią dla rodziny z dzieckiem.
Tradycja i nowoczesność
Kompleks po pruskiej jednostce wojskowej ma ponad sto lat i znajduje się bardzo blisko gliwickiego rynku. Składa się z podłużnych budynków dawnych stajni, dużego magazynu na zboże oraz starej piekarni. Na razie drugie życie otrzymały dwa pierwsze obiekty.
W ceglanym spichlerzu na czterech piętrach zlokalizowanych zostało 30 lokali mieszkalnych typu open space, z których najmniejsze mają nieco ponad 80 m2. Ich właściciele mogą niemal dowolnie zaaranżować przestrzeń wykorzystując lekkie przegrody. Dolna kondygnacja została przeznaczona na działalność usługową.
Tradycję zderzono z nowoczesnością. Zachowane zostały charakterystyczne, wielopodziałowe okna i wsporniki drewnianych stropów. Pozostawiono także takie elementy wyposażenia dawnego spichlerza, jak ślizgi do worków z mąką i znaczniki miar. Budynek zyskał za to nowoczesne klatki schodowe. Za przeobrażenie magazynu zbożowego w ekskluzywny budynek mieszkalny odpowiada śląskie biuro Medusa Group, które ma już spore doświadczenie w tworzeniu loftów.
Drugi element zabytkowego kompleksu to dawne stajnie pruskiej kawalerii z początku XX w. W jednopiętrowe domy przeobrazili je architekci Izabella i Andrzej Wieczorek. Dwa długie budynki położone prostopadle względem siebie zostały podzielone w sumie na 15 szeregówek, mających od 168 do 310 m2. Piękna, stara cegła dawnych stajni została oczyszczona. Zachowana została także urocza wieżyczka na jednym z budynków. Na dachach powstały lukarny, pomagające funkcjonalniej zagospodarować piętra. Dla podkreślenia unikalnej historii tego miejsca ozdobiono je pruskim murem. Szeregówki, jak przystało na Królewskie Domy, bo taką nazwę noszą, mają takie imiona jak „Aleksander", „Jan", „Kazimierz" i „Bona".
Piekarnia na razie poczeka
Gliwickie lofty były budowane w czasie najlepszej koniunktury. Skutek był taki, że zanim powstały, rozeszły się praktycznie na pniu. Potem jednak sytuacja rynkowa się zmieniła i część nabywców nie otrzymała finansowania. W tej chwili część lokali jest już zamieszkana, inne nadal czekają na nabywców. Domów została sprzedana połowa.
Od popytu zależy, kiedy powstaną lofty w ostatnim z budynków zabytkowego kompleksu - starej piekarni. Plany, które pojawiły się już w 2007 r., na razie zostały wstrzymane.
- Na realizację tego projektu potrzebujemy pół roku. Pozwolenie na budowę już jest - zapowiada Marek Wójtowicz z Wektor Inwestycje.
Katarzyna Magoń
Nie bądź anonimowy. Zaloguj się.
Dzięki temu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne.
Jeśli nie masz konta zarejestruj się.




Komentarze
Adam S.
15.03.2010