Home

Modernistyczny ekspresjonizm

fot. Shaqspeare

W pewnym uogólnieniu można powiedzieć, że modernizm lat międzywojennych z powodzeniem uwrażliwiał odbiorców architektury. Jednak statyczna kompozycja i równowaga nie były jedyną podstawą modernizmu światowego. Kluczową rolę odegrał tu również ekspresjonizm.

Max Berg i Hans Poelzig w drugiej dekadzie dwudziestego wieku, pozostawiając za sobą eklektyzm i stając się protofunkcjonalistami - pionierami modernizmu, nadawali swoim budynkom nowoczesnej i jednocześnie awangardowej ekspresji. Podobną postawę we Wrocławiu prezentowali młodsi architekci dojrzałego w czasach dojrzałego już modernizmu. Należeli do nich Erich Mendelsohn czy Hermann Erenburg i Hans Schaorun. Rzecz jasna, Wrocław nie był jedynym miastem gdzie tworzyli modernistyczni ekspresjoniści. Nie jest też jedynym miastem w którego historii raz po raz, niezależnie od stylu pojawiają się budowle o krzywoliniowej płynności. Co więcej, takowe nawet nie stanowią tu większości. A jednak są na tyle wyraziste, że nawet nie potrzebują dokładnej analizy historycznej - skądinąd ciekawej - aby zwrócić na siebie uwagę. Mimo rozbieżności chronologicznych co ważniejsze wrocławskie budynki wykazują spójność przynależną do miejsca. Czuje się, że mniej lub bardziej świadomie ukształtowano tu tożsamość miasta, której modernistyczna ekspresja jest jednym ze składników. A kolejni, nawet wybitnie indywidualni architekci rozwijali tu swój styl podążając za ową tożsamością. Dlatego ich dzieła wyróżniają się pozostając jednocześnie organicznym składnikiem całości.
Muszę w tym miejscu po raz kolejny przypomnieć wrocławską Halę Targową gdy wznoszono ją w latach 1906 - 1908, to eksperymentalne zastosowanie żelbetu nadało jej konstrukcji charakterystyczną formę parabolicznych łuków. W kontekście rozwoju myśli inżynierskiej eksperyment miał istotny wpływ na nieco młodsze ale bardziej doniosłe dzieło jakim jest Hala Stulecia Maksa Berga z 1911 roku. W tym miejscu jednak chciałbym skoncentrować się bardziej estetycznym aspekcie konstrukcji Hali Targowej. Prosty rytm powtarzających się żelbetowych łuków, przy dynamizmie ich parabolicznego kształtu i odpowiednim świetle, jeszcze dziś po upływie stu lat wciąż zadziwia ekspresją i nowoczesnością. Hala Targowa zaledwie cztery lata poprzedza realizację budynku Hansa Poelziga przy ul Ofiar Oświęcimskich, uznawanego za pierwszy przykład wrocławskiego ekspresjonizmu. Wybudowany jako dom handlowy okazał się jednoznacznym sygnałem narodzin modernistycznej rewolucji w architekturze. Był rok 1912 kiedy Poelzig kierujący Szkołą Rzemiosł Artystycznych we Wrocławiu zrzucił z architektury gorset secesyjnych dekoracji i imperialnego patosu eklektyzmu, na rzecz klarownej i czytelnej estetyki, wynikającej z funkcji i konstrukcji budynku. Wydobył ekspresję formy stosując po raz pierwszy poziome, pasowe podziały okienne, wstęgowo zakrzywiające się po płynnym narożniku fasady. Płynność i dynamika jest tu tym bardziej wyrazista że kolejne piętra budynku dzięki wspornikowej konstrukcji wysuwają się w stronę ulicy. Poelzig projektował jeszcze w ramach starego porządku świata, na moment przed jego upadkiem wywołanym klęską Państw Centralnych w Pierwszej Wojnie Światowej. A wizjonersko wyznaczył drogę dla rozwoju późniejszego międzywojennego modernizmu i jego ekspresjonistycznego wydania.
Pionierskie, świadome odrzucenie dekoracyjnego przeładowania na rzecz czystości i płynności dynamicznej łukowej kompozycji, chronologiczna bliskość i ogólny klimat betonowej materii, pozwalają łatwo skojarzyć jego budynek przy ulicy Ofiar Oświęcimskich, ze starszą o cztery lata Halą Targową. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z dynamiczną kompozycją łuków. Różnica polega na tym, że łuki w Hali - jako system nośny - stanowią strukturę wertykalną, natomiast u Poelziga - jako wstęgowe podziały elewacji - są elementami horyzontalnymi. Te pierwsze tworzą przestrzeń wnętrza a te drugie formę zewnętrzną narożnikowego budynku. Jednak mimo różnic kompozycyjnych i funkcjonalnych wyczuwa się podobne oddziaływanie. Przejrzysty krzywoliniowy układ o powtarzalnym rytmie nadaje przestrzeni i formie ekspresyjnej dynamiki. Można byłoby się zastanawiać czy zestawiając podobieństwa ideowe Hali i banku Poelziga, nie mamy do czynienia z przypadkiem. Zawsze może pojawić się wątpliwość czy współczesne wrażeniowe odbieranie architektury, nie prowadzi czasem do nadinterpretacji obserwowanych zjawisk. A jednak źródła historyczne potwierdzają, że na początku XX wieku we Wrocławiu rodziło się nowe myślenie o architekturze. Myślenie, które miało zaowocować zamiłowaniem do płynności przejrzystych krzywoliniowych kompozycji. Pierwszą była Hala Targowa, a następnymi kolejne modernistyczne domy handlowe. Sięgając do źródeł przy okazji wątku eksperymentalnego, cytowałem już w tej pracy wypowiedź jednego z twórców Hali Targowej, o estetycznej wyższości przejrzystej konstrukcji żelbetowej nad wieloelementową, zawiłą konstrukcją stalową. Już w 1906 roku Rudolf Hein przekonuje, że inżynierska prostota i podporządkowanie architektury funkcjonalizmowi przydaje jej wartości estetycznej większej, niż gdyby owa estetyka miała być wartością autonomiczną. Ta wypowiedź dowodzi, że modelując w pierwszej dekadzie XX wieku żelbetowe łuki konstrukcyjne, myślano już o artystycznej ekspresji. Wyprzedzając wszystkich modernistów, modelowano ekspresję linii krzywej, z czasem tak charakterystycznej dla Wrocławia. Gdy jeszcze panowała ozdobna secesyjna ornamentyka, odważnie postawiono na siłę prostoty.
Źródła dowodzą również przełomu z myśleniu samego Poelziga, gdy cztery lata później projektował on dom handlowy przy ulicy Ofiar Oświęcimskich. W archiwum leży bowiem niezrealizowana, pierwotna wersja projektu fasady tego budynku. O ile identyczny układ przestrzenny obydwu projektów osadza je w ramach wczesnego europejskiego ekspresjonizmu, o tyle zmiana koncepcji fasady stanowi pierwszy jednoznaczny krok w stronę funkcjonalizmu i charakterystycznej wstęgowej modernistycznej estetyki.
Pierwsza niezrealizowana wersja fasady zakładała właściwe dla swoich czasów podziały wertykalne. Akcentowany w ten sposób monumentalizm był charakterystyczny dla stylu imperialnego ówczesnych cesarskich Niemiec. Gdyby ją zrealizowano budynek Poelziga nie wyróżniałby się spośród wielu innych, wybudowanych w owym czasie. Ich estetyka stanowiła syntezę późnej secesji, wczesnego art deco, dopełnionych monumentalizmem. A jednak zmieniając swój własny projekt, Poelzig jako pierwszy przełamał ów styl i świadomie wkroczył na drogę funkcjonalizmu. Bowiem nijak do efektownego stylu imperialnego miały się zmieniane wówczas przepisy pożarowe. Określały one między innymi minimalną, półmetrową wysokość ścianek podparapetowych na każdej kondygnacji. Wymuszone w ten sposób poziome podziały elewacji utrudniały stosowanie w budynkach komercyjnych monumentalnych wielokondygnacyjnych szkleń w wielkoporządkowych ramach, tak charakterystycznych dla secesji i stylu imperialnego. Pojawił konflikt formy z funkcją. Projektując wstęgowe poziome podziały okienne na długo przed traktującymi o tym zasadami modernizmu Le Corbusiera, Poelzig w zrealizowanym drugim projekcie fasady podążył za nowymi przepisami i innymi wyznacznikami funkcjonalnym. I to właśnie w nich szukał nowej, szczerej, architektonicznej estetyki. Zrobił to co Pluddemann kilka lat wcześniej, kiedy zmienił swój własny projekt Hali Targowej. W efekcie kreacja modernizmu zaowocowała nie tylko zwrotem ku funkcjonalizmowi, ale i nową odsłoną tożsamej tu we Wrocławiu estetyki. Estetyki podążającej za funkcją i konstrukcją o dynamicznym wyrazie linii krzywych.
Budynek Poelziga, choć betonowy i ciężki, zdaje się z impetem wjeżdżać w ciasne stare miasto, niczym rozpędzony futurystyczny pociąg. Wysuwające się kaskadowo linie wstęgowych podziałów elewacyjnych płyną po krzywiźnie ulicy. To miał być pociąg do nowych czasów architektury. Po przejściu drogi z ulicy Piaskowej, gdzie stoi Hala Targowa na ulicę Ofiar Oświęcimskich - tej, na której rozpędzał się modernizm ekspresyjny, już tylko krok do skrzyżowania Oławskiej z Szewską. Piętnaście lat później Erich Mendelsohn musiał pokonać tę drogę, zanim zaprojektował tam Dom Handlowy „Petersdorff". Będąc przedstawicielem młodszego pokolenia, tworzył już na fali dojrzałego i powszechnego modernizmu. Jako kolejny po twórcach Hali Targowej i Poelzigu swobodnie operował krzywoliniową dynamiką. Trzeba tu nadmienić, że o ile budynek Poelziga z 1912 roku okazał przełomowym doświadczeniem, o tyle budynek Mendelsohna z lat 1927 -28 projektowany był jako wyraz dojrzałego już stylu tego znanego w całej Europie architekta. Łączył on w sobie subtelność, elegancję i funkcjonalną modernistyczną prostotę z awangardowym ekspresjonizmem.
Zresztą Erich Mendelsohn był uczestnikiem przemian artystycznych jakie miały miejsce w pierwszej połowie XX wieku. Już za młodu zaprzyjaźnił się z Wassylim Kandinskim, Franzem Marcem i Polem Klee - współtworzącymi w przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej grupę „Der blaue Reiter" („Błękitny jeździec"). Była to grupa malarzy - ekspresjonistów. Ich awangardową proabstrakcyjną twórczość cechował silny emocjonalizm. Niepokój tej nowej sztuki miał okazać się artystycznym preludium upadku starego przedwojennego porządku świata. Franz Marc zginął na froncie, natomiast po wojnie Kandinski i Klee współtworzyli Bauhaus - instytucję o charakterze artystyczno-dydaktycznym. Założył ją w 1919 roku architekt Walter Gropius w Weimarze. Jej celem było wypracowanie na styku nowoczesnej sztuki, architektury i rzemiosła artystycznego wizji nowoczesnego świata. Instytucja ta w okresie międzywojennym, odegrała kluczową rolę w rozwoju modernizmu. Kandinski i Klee wraz z malarzem Ittenem jako ekspresjoniści tworzyli alternatywne, mistyczne skrzydło ideowe Bauhausu. Było ono przeciwstawne do racjonalnej wizji samego Gropiusa.
I chyba na tym styku wrażeniowego ekspresjonizmu z racjonalnym funkcjonalizmem jaki docierał się we wczesnym Bauhausie, należy szukać genezy charakterystycznego stylu Ericha Mendelsohna. Równolegle z wrocławskim Petersdorffem realizował on Europie takie obiekty użyteczności publicznej jak: Dom handlowy Schocken w Stuttgardzie czy Pawilonem De La Warr w Bxhill-on-the-Sea. W każdym z nich łączył logiczny przejrzysty funkcjonalizm z płynną ekspresjonistyczną estetyką. A wszystko to zawsze w ramach wyważonej elegancji i przejrzystości formy dojrzałego modernizmu. Tak właśnie w kolejnych europejskich realizacjach na przestrzeni lat dwudziestych, wykrystalizował się charakterystyczny dla Mendelsohna styl zakrzywionych narożników. Styl który w innych miastach może być interpretowany jako przejaw kosmopolityzmu czy międzynarodowego modernizmu. Tu we Wrocławiu krzywoliniowy narożnik Donu Handlowego „Petersdorff" jest kolejnym po narożniku Poelziga i poprzedzającym narożniki późniejszych budynków. Dlatego odczytuje się go jako organiczny składnik architektury miasta. Przykład tożsamości jego przestrzeni. Stojąc na skrzyżowaniu ulic Szewskiej i Oławskiej warto dostrzec, że bezkolizyjnie skrzyżowały się tu kosmopolityzm z lokalną tradycją. Płynnie oplecione linią zakrzywionych gzymsów.

(Marek Idziak)

 

Komentarze

lol

02.05.2011

a czemu dajecie ten stary tekst na glowna po raz drugi? na prawde nie ma nic innego?!!

Magistro

03.05.2011

Fajny artykuł. Ale czekamy na coś nowego.

Nie bądź anonimowy. Zaloguj się. Dzięki temu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne.

Jeśli nie masz konta zarejestruj się.

Nowości

Nowe mozaikowe tynki TYTAN EOS
Więcej
Od 1 lipca firma Wienneberger wprowadza na rynek nową renesansową dachówkę ceramiczną Alegra 9, marki Koramic. Nowy produkt łączy w sobie tradycyjny kształt i nowoczesnąformę.
Więcej
W maju 2011r. firma Plannja - producent nowoczesnych pokryć dachowych, powiększył gamę kolorystyczną stalowych blachodachówek i systemów orynnowania. Oferta blach dachowych z serii: Plannja Scandic, Plannja Rapid, Plannja Smart oraz rynny
Więcej