Pod prąd
Kiedy w 2005 roku wrocławski biznesmen Kamil Zaremba postanowił wybudować pierwszy w Polsce dom na wodzie, nie podejrzewał nawet, że po 5 latach jego inwestycja będzie wciąż blokowana przez urzędników, a jej koszty drastycznie wzrosną.
Przygoda Zaremby z domami na wodzie zaczęła się dość prozaicznie: od gwałtownie rosnących cen nieruchomości. Kupno atrakcyjnej działki w centrum Wrocławia zaczęło przerastać możliwości finansowe przeciętnego mieszkańca. By ograniczyć wydatki związane z budową domu, postanowił wyeliminować element generujący największe koszty - zrezygnował z działki budowlanej.
Zgłębiając nietypową tematykę domów na wodzie Zaremba stworzył stronę internetową www.domynawodzie.pl i zorganizował we Wrocławiu wystawę plenerową. Nawiązał liczne międzynarodowe kontakty, uczestniczył w konferencjach i dziś można powiedzieć, że jest chyba jedynym w Polsce specjalistą w tej dziedzinie.
Budowany przez Zarembę dom nie jest statkiem, ponieważ nie posiada silnika. Sam może poruszać się po rzecze jedynie niesiony jej nurtem. W przypadku chęci zmiany adresu musiałby zostać odholowany do nowego miejsca przez barkę. Nie jest także w żaden sposób związany z gruntem ani posadowiony na palach, jednak poprzez fakt czerpania z lądu m.in. prądu jest od gruntu w znacznym stopniu uzależniony. To wszystko sprawia, że sytuacja prawna domu jest skomplikowana, a jego mieszkańcy nie mają szans na meldunek. Za to konieczne jest zezwolenie na cumowanie przy nabrzeżu. Brak uregulowań prawnych powoduje, że choć postawienie domu na wodzie nie jest objęte tak restrykcyjnymi przepisami budowlanymi jak wybudowanie obiektu na lądzie (m.in. nie jest wymagane pozwolenie na budowę czy zasiedlenie), to jego realizacja do prostych nie należy.
W tej chwili Kamil Zaremba ma już ukończony pływak, czyli betonową platformę, do której przymocowane zostaną specjalne panele. Wcześniej przygotowana została stalowa konstrukcja, niestety, konieczna okazała się zmiana projektu. Pierwotnie gliwicki architekt Paweł Barczyk zaprojektował prostą bryłę z wyodrębnionym, nadwieszonym pokładem górnym o powierzchni użytkowej wynoszącej blisko 250 m². Wymiary obiektu (na początku około 21 metrów długości, 7,5 metrów szerokości i 4,2 metra wysokości) uzależnione były m.in. od prześwitów pod mostami, szerokości śluz i spodziewanych poziomów wody w rzece. Jednak z powodu nieprawidłowych pomiarów na Odrze i nieregularnego pogłębiania jej koryta okazało się, że Zaremba musi zrezygnować z jednego piętra, co pociągnęło konieczność przeprojektowania wnętrz. Zmieniła się również kolorystyka obiektu. Elementem wyróżniającym pierwszą bryłę miał być przyciągający wzrok jaskrawy pomarańcz. Nowa propozycja, łącząca rdzawy brąz ze stalowym grafitem, jest dużo bardziej stonowana.
Kluczową kwestią przy budowie domu są finanse. W 2006 roku Kamil Zaremba oszacował, że uda się zamknąć całość kosztów budowy w 300 000 złotych. Dwa lata później suma ta się kształtowała już na poziomie 440-450 tysięcy złotych. Dziś o kosztach wymarzonej inwestycji Zaremba woli już nie rozmawiać...
Ilustracje udostępnione dzięki uprzejmości Kamila Zaremby.
Magda Sądel
Nie bądź anonimowy. Zaloguj się.
Dzięki temu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne.
Jeśli nie masz konta zarejestruj się.




Komentarze
dred
09.02.2010
luzak
10.02.2010
Gość1
10.02.2010
Warchiat
10.02.2010
bmxlzmoj
31.08.2011